<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Drzewa muszą rosnąć szybciej">
<author_1="Olgierd Budrewicz">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="9">
<date="1954-09-05">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Drzewa rosną. Chodzi o to, by rosły szybciej, niż dotychczas. Naukowcy odwiedzający Chlebów i inne plantacje nie sentymentem do topoli się kierują. Są przedstawicielami gospodarczego interesu kraju. Interesu, który powiada, że było by bardzo dobrze, gdyby — hm... — drzewa szybciej rosły. — Patrzcie — dr Królikowski podnosi rękę — ona ma trzy lata, a nie mogę już sięgnąć do jej wierzchołka. — Wyjątkowo piękny okaz —ryzykuje ignorant — Wcale nie, po prostu hybryd, czyli owoc skrzyżowania dwóch zagranicznych gatunków, następnie u nas aklimatyzowany. Tak to się dziwnie dzieje w naturze, że muł potrafi przerosnąć i matkę-oślicę i ojca-konia. Wybraliśmy do celów rozmnażania osiem odmian. Wyszukujemy im odpowiednie siedlisko, następnie pomagamy we wzroście, działając na ich korzenie odpowiednimi stymulatorami, czyli hormonami. — Co wy im tam pomożecie! Jeszcze dwadzieścia, jeszcze trzydzieści centymetrów rocznie i koniec — wydyma usta sceptyk. — W Belgii topole mają po 2 1/2 metra przyrostu rocznie. W ZSRR na Kaukazie uzyskano do 4 metrów rocznie. Nie o centymetry więc chodzi tu, lecz o cale metry. — Wszystko pięknie — nie daje za wygraną sceptyk. — Ale musimy czekać ze 30 lat, te by coś z tych wysiłków wynikło. — W poprawnie założonych i prowadzonych plantacjach w więźbie dość gęstej, już przed upływem pierwszych 10 lat po ich założeniu można pobrać około 30 metrów sześciennych papierówki z hektara. A kilka lat mamy już gdzie nie gdzie za sobą. Sceptykowi wpada nagle zupełnie nowa myśl do głowy: — Topole i topole... No dobrze, a inne drzewa? Takie na przykład... dęby. Bo topole same dość szybko rosną. — Dęby? Dobrze. Pojedziemy do Magdelenki. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
